wtorek, 28 lutego 2017

Dawne posiedzenia naukowe i kongresy medyczne

Poza pracą na oddziale integralną częścią były aktywności naukowe i szkoleniowe. Co tydzień odbywały się posiedzenia naukowe oddziałowe, a raz na miesiąc posiedzenia międzykliniczne. 
Bardzo lubiłam też chodzić do czytelni czasopism w Bibliotece Akademii Medycznej przy ulicy Oczki. Gdy dzień był spokojny, po obchodzie za pozwoleniem zwierzchności oddziałowej można było pójść do czytelni i oddać się tak porywającej lekturze jak czytanie artykułów w Circulation. Dane bibliograficzne przeczytanych artykułów zapisywałam na niewielkich kartonikach zwanych fiszkami. Z ważniejszych artykułów potrzebnych do pracy doktorskiej robiłam bardziej szczegółowe notatki. W tamtych czasach były kolorowe reklamy np. sprzętu medycznego w pismach naukowych, bardzo ciekawie było oglądać takie cuda! Więcej czasu trzeba było poświęcić na pobyt w czytelni czasopism przygotowuc się do wygłoszenia referatu.
Podczas wygłaszania referatu na pierwszym posiedzeniu byłam bardzo stremowana, ale już w kilka lat później wygłosiłam referat na posiedzeniu oddziału warszawskiego Polskiego Towarzystwa Internistów bez najmniejszej tremy. Podobnie wygłoszenie tekstu podczas obrony doktoratu nie tremowało mnie specjalnie.
  Pierwsza  krajowa konferencja naukowa
Pierwszy wyjazd na konferencję krajową był do Łodzi na posiedzenie Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
Wielu kolegów z oddziału, na którym odbywałam staż podyplomowy, wybierało się na kongres Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego w Łodzi w 1970 roku. Prawdopodobnie za namową bywałych w sferach naukowych starszych kolegów zdecydowałam się i ja ruszyć na podbój wielkiego świata kardiologii polskiej. Jak cię widzą, tak cię piszą, powiedziałam sobie i za całą stażową pensję czyli 1400 złotych (!) nabyłam granatową sukienkę z modnego wówczas dżerseju w kolorze granatowym z biało-czerwonym paskiem wokół szyi i rękawów. Koszty ekspedycji powiększyły się o opłaty zjazdowe i przejazd pociągiem do Łodzi. Noclegi w Grand Hotelu, wprawdzie w pokoju dzielonym z dwiema innymi koleżankami, ale było na bogato pod każdym względem. Obrady odbywały się w Teatrze Powszechnym, niezbyt odległym od Grand Hotelu. Gorącym tematem były zasady funkcjonowania powstających wówczas oddziałów reanimacyjnych. Poszczególne ośrodki przedstawiały swoje wyniki leczenia zawałów serca, w owych latach niezbyt dobre. Zostałam w tamtym czasie współautorką trzech doniesień naukowych o tematyce kardiologicznej.  
Kolejne konferencje krajowe
Były więc powody, abym uczestniczyła w kolejnych konferencjach – w Bydgoszczy i Krakowie. Wydaje mi się, że konferencje odbywały się bez dekorowania uczestników tak modnymi obecnie identyfikatorami. Przesyłało się przekazem pocztowym należną kwotę i z pokwitowaniem zgłaszało do obsługi zjazdu, który odhaczał ten fakt i wydawał program konferencji.
W 1974 roku obroniłam doktorat. W styczniu 1977 roku zostałam przyjęta do Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.  
Pierwsze spotkanie z wykładowcami zagranicznymi
To był rok pełen wrażeń, w Warszawie gościli bowiem prezes American College of Cardiology Dean Mason z Uniwersytetu w Kalifornii i John Collins Jr. z Uniwersytetu Harvarda. Dwudniowa konferencja w Warszawie odbyła się 28 i 29 maja 1977 r. Uroczyste otwarcie miało miejsce w obecnej Bibliotece Rolniczej (wówczas Dom Polonii) przy Krakowskim Przedmieściu, a wykłady wygłaszane w języku angielskim odbywały się w szpitalu pediatrycznym przy ulicy Marszałkowskiej.
Były to pierwsze wykłady jakie słuchałam na żywo w języku angielskim.
Kongresy Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego były zawsze powiewem wielkiego świata. Ciekawe też były konferencje Polskiego Towarzystwa Badań nad Miażdżycą.


poniedziałek, 27 lutego 2017

niedziela, 26 lutego 2017

Spotkani na drodze zawodowej

Profesura akademicka z moich studenckich lat, jak to odkryłam niedawno i zupełnie przypadkowo gremialnie edukowała się w Stanach Zjednoczonych na wieloletnich stypendiach Rockefellera. Nie chwalono się tym wyróżnieniem ex tempore. Motyw edukacji zagranicznej pojawia się dopiero w życiorysach pisanych przez biografów. Pytam starszą ode mnie koleżankę - co mówiono na ten temat? Nic, jedynie krótkie wyznanie dostałem stypendium Rockefellera. Jeden ze stypendystów podróżował Batorym! Malownicze i tajemnicze!
 Na czwartym roku moich studiów moja Matka zachorowała na zawał serca. Leczona była na oddziale wewnętrznym, w szpitalu przy ul. Barskiej. Ordynatorem oddziału był dr Michał Lityński. Wcześniej pracował on w Instytucie Gruźlicy.
Dobry internista, który jako pierwszy jeszcze przed J. Connem opisał zespół pierwotnego hiperaldosteronizmu.

Opublikował pracę w Polskim Tygodniku Lekarskim w 1953 roku.
Wykładowcy z czasów studenckich, zespoły lekarskie z okresu pracy w szpitalu - to był świat polskiej medycyny polskiej, grający w bardzo tajemniczą dyscyplinę, której szczegóły i reguł gry nie były ujawniane. Jedyne co dało się zaobserwować nieuzbrojonym okiem to  wybitna nadreprezentacja dziedzicznie obciążonych genem sukcesu;)
Do ważnych spotkań zaliczam spotkanie w Nowosybirsku z tamtejszą profesurą.
    Wspominam je z sentymentem
   Inna koleżanka z Ukrainy, spotkałyśmy się po raz pierwszy na konferencji w Budapeszcie i miło było pogawędzić w języku rosyjskim, tym bardziej, że nasz gospodarz Lajos bardzo dobrze mówił w tym języku. Jako dziecko mieszkał w Mongolii, gdzie pracowali jego rodzice w służbie dyplomatycznej i chodził do szkoły przy ambasadzie rosyjskiej.

  Prof. Norman M.Kaplan autor słynnego i mojego ulubionego dzieła Kaplan's Clinical Hypertension. Profesor Kaplan miał swego czasu wykład w Warszawie na zaproszenie Big Pharmy w Teatrze Polskim. Rodzice jego mieszkali przed wojną w Polsce, jak powiedział w Suwalki i wyemigrowali w 1936 roku do Palestyny. Ich mądrość przejawiła się w tym, że nie wybrali żadnego z krajów europejskich.

 
Innym ciekawym spotkaniem była możliwość poznania prof. Stevo Juliusa. również o korzeniach europejskich 

    Najciekawszym jednak było spotkanie oraz wywiad z laureatem Nagrody Nobla prof. Louisem Ignarro, który był w Warszawie. Nie było  łatwo, ale udało się!
    W dłoni dyktafon! jeszcze dymiący ;)

Inny mój ulubiony Noblista to prof. Rolf Zinkernagel, którego wykładów słuchałam go dwukrotnie: na konferencji w Lindau oraz na śniadaniu prasowym dla mediów w Brukseli.
Profesor Zinkernagel uważa, jakże politycznie niepoprawnie, że największym wyzwaniem dla współczesnej medycyny są zachowania pacjentów. Drugie jego znakomite powiedzenie dotyczy leków, podczas śniadania prasowego w Brukseli powiedział: you know... jak coś działa to działa, a jak nie działo, to nie działa;)

Edukacja językowa

Przez długi czas była  i poniekąd pozostaje moją piętą Achillesową, podleczoną latami codziennej praktyki, ale chciałabym aby było lepiej niż jest.


Jest to jeden z pierwszych moich podręczników, kupiony w księgarni rosyjskiej na Nowym Świecie. Mieli świetne ceny.
                             Test rozwiązany w internecie
W desperacji w wieku już mocno dojrzałym pojechałam do Acadia English Center do Thomaston, w stanie Maine i przekroczyłam barierę dźwięków angielskich. 



Portret Matki Polki

Zostałam więc Matką Polką. Zadanie było ambitne z powodu przebycia przez Kate  infekcji wewnątrzszpitalnej, pobytu w szpitalu przy ul. Marszałkowskiej, kuracji czterema antybiotykami, uczulenia na mleko i gluten, diety - wszystko udało się pokonać. Znakomite siły obronne dziecięcych organizmów, jak się po latach okazało, są cechą międzypokoleniową w mojej rodzinie.
Oto dziennik pokładowy. Z sentymentem wspominam dr Maciejewską z naszej  rejonowej poradni pediatrycznej, która mieściła się w Alejach Jerozolimskich oraz  dr Ewą Izbicką, przyjazną koleżankę z IMiD, która diagnozę uczulenia na mleko postawiła przez telefon i zaleciła podawanie Nutramigenu, jak również wystawiła awansem receptę na ten specyfik, bowiem wizyta była w poradni za jakieś dwa tygodnie.
Fakt uczulenia na mleko z burzliwymi objawami uszedł uwadze medycyny akademickiej. Brak należytego spojrzenia na funkcjonowanie przewodu pokarmowego noworodka jest tradycją sięgającą już drugiego pokolenia w mojej rodzinie - właśnie to sobie uświadomiłam po przeczytaniu notatek z dziennika pokładowego. Bardzo miło wspominam też zespół lactarium przy ul.Litewskiej.Wszystkie przeciwności losu udało się pokonać! Byłyśmy takie eleganckie, że hej!
Wracamy z uroczystości ukończenia szkoły podstawowej
Fotografie to tylko odwzorowanie automatyczne rzeczywistości. Temat jest szerzej omówiony w dłuższej wypowiedzi, ale najpiękniejsze jest  artystyczny wizerunek namalowany przez Kate :).


Medycyna przyszpitalna

Po zostaniu Matką Polką przeszłam do pracy w przychodniach przyszpitalnych, w których pracowałam od 1981 do 1999 roku.
Jakie były to placówki? Na fotografii zamieszczonej na łamach miesięcznika Puls na którą natknęłam się zupełnie przypadkowo i współcześnie czyli w 2017 roku zauważyłam, że tabliczka Poradni dla Chorych z Nadciśnieniem Tętniczym oraz Poradni Nefrologicznej nie zawierają żadnej informacji o afiliacji tych placówek do innych struktur szpitalnych lub akademickich. Jednym słowem były to  

non affiliated departments ;)

I trzymajmy się tego! Wszak obowiązuje nas Evidence Based Medicine czyli Medycyna Oparta na Faktach, a one są jak ten koń, a jaki koń jest każdy widzi powiedział klasyk ;) 

czyli ks. Benedykt Chmielowski herbu Nałęcz
Był to czas w którym po wielokroć mierzyłam pacjentom ciśnienie krwi oraz tętno spoglądając na markowy zegarek nabyty jeszcze w epoce szpitalnej oraz mierzyłam ciśnienie krwi pompując gruszkę. Najwyższe słyszane w uszach ciśnienie krwi to 320/180 mmHg - może skurczowe było wyższe bo tony były słyszalne już od samego wierzchołka skali. Pacjent miał obrzęk płuc, leżał na łóżku nr 2 na sali R. Z powodu tego bardzo lubiłam mój zegarek i przez wiele lat zwracałam uwagę jakie zegarki noszą inni ludzie.


Ach co to był za ślub!


4_09_1980_RGB

Nie samą pracą człowiek żyje, choć czasami bywanie w pracy potrafi przynieść bardzo nietypowe zmiany w życiu. Artykuł 14 Kodeksu Etyki Lekarskiej (KEL) mówi, że:
Lekarz nie może wykorzystywać swego wpływu na pacjenta w innym celu niż leczniczy.
No cóż, złamałam ten artykuł  i wywarłam wpływ inny niż leczniczy na pewnego mojego pacjenta, dziennikarza tygodnika Przegląd Techniczny. Wyznaję ten fakt odważnie, mając nadzieję, że moje naruszenie KEL uległo przedawnieniu ;)

KiB_na_dywanie2
Po roku zostaliśmy rodzicami Kate
              
KiB_sniadanie
Rodzinne śniadanie
Tata trzyma rondelek, którego trzonek wystaje, a w nim tzw. breja, czyli owsianka
KiB_na_rowerach
Przejażdżka po salonie
Z chwilą zostania rodzicami  odbywaliśmy przez kilkanaście lat raczej krótsze niż dłuższe podróże z uwagi na dietę bezmleczną i bezglutenową naszej córki.
KMK8788
Czas płynął, spędzaliśmy go głównie w domu oraz w moich rodzinnych stronach podczas wakacji. Przez 4 lata byłam na urlopie wychowawczym...
Po urlopie powróciłam do pracy, zamieniając oddział szpitalny na poradnię specjalistyczną. Dzięki temu nie musiałam dyżurować i mogłam poświęcić się obowiązkom matki Polki w pełnym wymiarze godzin.
Laurka_portret_Mimy
Jak wtedy wyglądałam? Oto mój portret namalowany przez Kate. Szczególnie ujmujące są rozwiane włosy!


sobota, 25 lutego 2017

Studia doktoranckie

Po zakończeniu stażu otrzymałam propozycję kontynuowania pracy na uczelni w postaci  studiów doktoranckich.
Zajęcia były w godzinach popołudniowych, niezbyt obciążające, można było je łączyć z   badaniami i pracą na oddziale. Po pierwszym roku studiów musiałam zmienić temat pracy doktorskiej z powodu braku dostępu do sprzętu niezbędnego do wykonania badań. 

Badaczka
Badania do drugiego tematu przeprowadzałam na echokardiografie wykonanym w IPPT PAN kierowanym przez prof.Leszka Filipczyńskiego, bardzo zaangażowanego w wspieranie pionierów echokardiografii w Polsce.
Echokardiograf z roku 1970
Nad echokardiografem aparat fotograficzny marki Druh na którym dokumentowałam wykonane badania, poniżej na stoliku szpitalnym ewidentnie pochodzącym z zasobów oddziałowych opakowanie z rolkami filmu oraz tubka z żelem.
Dzieło naukowe

Metodologia doktoratu była opracowana przez Kraunza i Kennedy'ego. Natomiast ojcem echokardiografii był nazywany Harvey Feigenbaum z Uniwersytetu w Indianapolis. Miałam jego książkę Echocardiography pierwsze wydanie, zostawiłam ją kolegom z pracowni echokardiografii. Książkę dostałam w prezencie od pacjenta, który pracował jako tłumacz na Międzynarodowych Targach Książki.
Targi te były specyficznym oknem na świat medycyny zagranicznej. Można było na zakończenie targów kupić wystawiane książki, ale ceny przekraczały możliwości finansowe Młodej Lekarki spragnionej wiedzy z Wielkiego Świata.
Małym kawałeczkiem tego świata była wspomniana książka H. Feigenbauma. Fantazją naukową były rozmowy ze zwierzchnością szpitalną o planie  wysłani mnie na stypendium do pracowni tego znakomitego echokardiografisty, nawet była skierowana korespondencja w tej sprawie. Nadszedł list, że za rok być może znajdzie się miejsce w pracowni. Wydało mi się to synonimem na świętego nigdy i dobrze oceniłam tę sytuację.



Pocałunek uzależnienia - odcinek piętnasty

Rozdział 15. Niespodziewana awaria doskonałej machiny   [Algieria 2013/4248] Kreatorzy medialnego wizerunku dr Odrana – Zatrosk...