sobota, 4 marca 2017

Czy kobieta w pewnym wieku jeszcze...

W okresie poprzedzającym moje kolejne urodziny w dość nietypowych okolicznościach doznałam chemicznego urazu lewego oka. Konieczna była wizyta u okulisty. Uraz szybko został wyleczony, ale usłyszane podczas tej wizyty jedno zdanie zainspirowało mnie do rozmyślań nad upływem czasu, a mniej eufemistycznie mówiąc – nad starzeniem się.
Przejściowe trudności terminologiczne
Postanowiłam temat starzenia się poruszyć na Sermo – międzynarodowym portalu dla lekarzy, na którym pisuję felietony jako @mimax2. Dla porządku dodajmy, że felietony pisuję w języku angielskim, co z niedowierzaniem przyjmują do wiadomości niektórzy towarzysze mojej klinicznej młodości, także reprezentujący pokolenie The Baby Boomers Generation.
-Niemożliwe, że piszesz po angielsku – oświadczył jeden z nich. – To musi być po murzyńsku – dodał w przypływie nagłej potrzeby poprawienia sobie nastroju.
-Teraz murzyńskość i multi-kulti są modne – odpowiadam zdekompensowanemu emocjonalnie współtowarzyszowi klinicznej niedoli doświadczanej pod rządami ordynatora Wielkosza.
Skoro już termin murzyńskości został przywołany, to dla porządku trzeba zaznaczyć, że był on w słynnej i udokumentowanej na nośnikach elektronicznych rozmowie użyty niepoprawnie. Owa pejoratywna niepoprawność ma jednak swoich naśladowców
Dla uniknięcia dalszych niejasności terminologicznych przytoczmy definicję podawaną przez Wikipedię: Négritude – ruch literacki i polityczny, zapoczątkowany w 1930 roku w Paryżu w odpowiedzi na rozwój francuskiego kolonializmu i rasizmu. Jego twórcami byli Léopold Sédar Senghor (poeta, przyszły prezydent Senegalu), Aimé Césaire (poeta, późniejszy czołowy polityk martynikański) oraz Léon Damas z Gujany Francuskiej.
Termin négritude oznaczający murzyńskość został po raz pierwszy użyty w 1935 przez Césaire’a w trzecim numerze wydawanego przez niego magazynu L’Étudiant noir. Celem ruchu była afirmacja historii i cywilizacji czarnego człowieka wobec dewaluującej te wartości cywilizacji zachodniej; ochrona dziedzictwa kulturalnego czarnej ludności zachodnich kolonii, a także czarnoskórych imigrantów i ich potomków w krajach zachodnich. A więc całkiem zacne i do tego literackie korzenie murzyńskości! Kupuję to określenie!
Na marginesie trzeba zauważyć, że często akademickość wywodu bywa w nie mniejszym stopniu trudna do zrozumienia, a może nawet jest bardziej ciężkostrawna niż – posłużmy się już określeniem naukowym – simple english. Korzenie tej wersji języka angielskiego także są bardzo zacne dość powiedzieć, że propagatorem tej idei był Charles Kay Ogden (1889 - 1957), angielski lingwista, pisarz i filozof.
Uważał on, że w codziennej komunikacji wystarczy znajomość 850 słów angielskich. Uproszczonym językiem angielskim posługują się miliony osób na wszystkich kontynentach, jest on także jednym z języków Wikipedii. Posługuję się nieco większym zasobem słów niż osiemset pięćdziesiąt i w ramach tych zasobów od czerwca 2016 roku napisałam około 40 felietonów. Obserwuję bardzo pozytywny wpływ tej aktywności na poprawę moich umiejętności językowych. 
DSC07776 k400
Urodzinowy felieton  
Felieton zamieszczony na Sermo miał tytuł Przewodnik po upływie czasu oparty na osobiście znanych faktach, a jego treść była następująca.
Zbliżają się moje kolejne urodziny. Ile mam lat? Optymistyczna wersja przedstawiona w postaci równania arytmetycznego wygląda tak: WIEK = 2 x 35 + 2
Prawda, że formuła wygląda sympatycznie? Tymczasem formalna, tradycyjna odpowiedź brzmiąca mam 72 lata nie wygląd już zabawnie. Ponieważ nie mam skłonności do zmarszczek i udało mi się zachować prawidłową sylwetkę, zwykle nowo poznani interlokutorzy dają mi mniej lat niż mam. Jak ty to robisz, że wyglądasz, jak wyglądasz? – pytają.
Zwykle odpowiadam: Dzieje się tak pewnie dlatego, że mam młodszego męża.
Aaaaa, wszystko jasne – odpowiadają i uśmiechają się szeroko.
Ostatnio „dano” mi 58 lat. Brzmi dobrze, ale czas płynie...
Zauważyłam, że w życiu kobiety czas odmierzają nieparzyste dekady: 30, 50, 70...
Każda dekada ma swoje charakterystyczne objawy
30 plus: masz dodatni test ołówka; jak się wykonuje ten test? wkładasz ołówek pod biust i jeżeli pozostaje on na swoim miejscu, test jest dodatni
50 plus: miesiączki śpiewają ci goodbye, my love, goodbye
70 plus: twój osobisty okulista komunikuje ci: @mimax2, masz początki zaćmy...
90 plus: napiszę wam o tym za 18 lat. ;) Obiecuję!
To, co zaczęło się dziać po opublikowaniu felietonu, przeszło moje wszelkie oczekiwania! Tekst w ciągu pierwszych trzech dni zdobył 5 gwiazdek (na 5 dostępnych), które są wyrazem uznania czytelników oraz wywołał niezwykle ożywioną dyskusję.
Otrzymałam na forum wiele sympatycznych komentarzy, a kilka amerykańskich koleżanek prywatnym kanałem łączności napisało do mnie gratulacje. Jedna z nich wyznała: Wiesz, @mimax2, ja mam 62 lata, ale to jest tylko do twojej wiadomości, bo w Ameryce nie jest modne być starą kobietą. Zawsze myślałam, że w Ameryce każdy jest dumny z każdej cechy lub okoliczności, a tu okazuje się, że starość jest passé!
DSC07818 k660
Kobieta w pewnym wieku
Dyskusja pod moim urodzinowym felietonem stała się jeszcze ciekawsza, gdy pewien uczestnik zapytał mnie: @mimax2, przepraszam, że pytam, ale ciekawi mnie, czy kobieta w pewnym wieku odczuwa JESZCZE seksualne pożądanie?
Zaciekawionemu amerykańskiemu koledze odpisałam tak: Dlaczego piszesz „jeszcze” w odniesieniu do seksu, a nie pytasz, czy kobieta w pewnym wieku JESZCZE oddycha? Seks jest taką samą funkcją życiową jak oddychanie, jedzenie, sen czy trawienie.
Amerykańskie koleżanki zachwyciły się tą odpowiedzią, pisząc: Błyskotliwy post na 5 gwiazdek, niezwykle głęboki, dziękujemy ci, @mimax2.
Nieco zdyskredytowany ciekawski kolega komentuje – Pięć gwiazdek? To jest pięć miauknięć starej kocicy. Jednak szybko dowiaduje się, że pewnie jest posępnym mizoginem, czyli mężczyzną silnie uprzedzonym do kobiet. Jak to bywa w Ameryce, szybko przeprasza za swoje niezbyt zgrabnie zredagowane pytanie, ale zaciekawienie na forum pozostaje.
Myślę, że ciekawość tematu istnieje nie tylko na forum internetowym, a wyrazem tego jest choćby film Dwoje do poprawki – opisywanie fabuły nie jest wskazane, trzeba obejrzeć trailer. Miłośnicy talentu Meryl Streep będą bardzo uradowani oglądając film, ja dodatkowo z przyjemnością podziwiałam plenery Maine, w którym to stanie edukowałam się w języku angielskim w znakomitej szkole Acadia Center for English Immersion. Na podstawie filmu można podjąć podejrzenie, że kobieta w pewnym wieku ma JESZCZE potrzeby seksualne. Jednak czy lekarz może udzielać odpowiedzi innemu koledze na merytoryczne pytanie na podstawie filmu???
Obowiązuje nas Evidence Based Medicine, a nie wiedza czerpana z komedii filmowych – odpowiedzą surowi wyznawcy obowiązku szkolenia podyplomowego ciągłego. W języku angielskim ten obowiązek to Continuous Medical Education, w skrócie CME, który to skrót przez złośliwców dostrzegających inwazję Big Pharmy w naszą edukację jest tłumaczony jako Continuous Marketing Efforts, czyli Ciągłe Wysiłki Marketingu. Wszak nie otake edukację walczyli nasi mistrzowie w wiedzy oraz starsi bracia i siostry w Hipokratesie. Sięgnijmy więc do poważnych źródeł naukowych.

Odpowiedź naukowa na zadane pytanie
W zasobach Medline znajduję kilka interesujących doniesień. W jeszcze gorącym artykule z 2 grudnia 2016 opublikowanym na łamach „The Journal of Ageing and Human Developmnet” znajduję artykuł zatytułowany Older Women in New Romantic Relationships: Understanding the Meaning and Importance of Sex in Later Life autorstwa W.K. Watson i wsp.
Autorzy przeprowadzili pogłębione wywiady z 14 kobietami w wieku od 64 do 77 lat na temat ich seksualności w starszych latach życia. Zacytujmy fragment z wniosków w oryginale:
In contrast to common perceptions, none of the participants felt that aging had negatively impacted their own sexuality. For many, this was a time in their lives when they were experiencing renewed sexual desire and enjoyment. Even though sex might not have held the same priority as when they were younger, it held a place of importance in their romantic relationships.
Ponieważ nie jest to simple english, przetłumaczmy dla czytelników, którzy opanowali inne języki niż angielski:
W przeciwieństwie do powszechnych wyobrażeń, żadna z uczestniczek badania nie czuła, żeby starzenie negatywnie oddziaływało na jej seksualność. Wiele z nich doświadczało odnowionego pożądania seksualnego i radosnych doznań. Choć seks zajmuje inne miejsce niż w młodości, to badane kobiety potwierdzają, że nadal jest ważny w ich romantycznych związkach.
Pora na podsumowanie
Można by tu snuć długie i uczone wywody, ale ograniczę się do stwierdzenia, niewykluczone że odkrywczego dla wielu panów:

kobieta to też człowiek, którego przy życiu utrzymuje zespół tych samych funkcji życiowych, jakie występują u mężczyzn.
Liczba oddechów, częstość tętna, długość snu, efekty trawienia i wreszcie aktywność seksualna jest osobniczo zmienna, ale to jest komplet, który wszyscy mamy na wyposażeniu. Defekty zdarzają się u obu płci i niekoniecznie muszą być pochodną wieku.
Po opublikowaniu wspomnianego felietonu na Sermo otrzymałam  51 plusików za szczególnie pomocne wypowiedzi na forum. W tygodniach poprzedzających opublikowanie urodzinowego felietonu otrzymywałam nie więcej niż 5 plusików. Czy to oznacza, że seks interesuje nas 10 razy bardziej niż wszystkie inne tematy??? Odpowiem jak osoba z akademicką przeszłością i udokumentowanym dorobkiem naukowym, dostępnym nie tylko na łamach GdL, ale także w zasobach cytowanych w Medline:
Sprawa wymaga dalszych badań.
fot. Mieczysław Knypl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za rok o tej porze w Paryżu - rozdział czwarty

Rozdział 4: Ruszam w świat! Czas płynął... Wyjazdy do Tunezji i na Kretę pokazały , że rodzina potrafi samodzielnie egzystować bez ...