piątek, 3 marca 2017

Napisałam Książeczkę Nadciśnieniową

 Moja lekarska młodość upłynęła pod znakiem czci dla medycyny klinicznej i szpitalnej. Każdy kto pracował w poradni przyszpitalnej lub rejonowej był mniej ważny w hierarchicznej wyobraźni. Placówki jednodniowe jeszcze nie istniały, choć bywalcy wracający z zagranicy zdumieni opowiadali, że na przykład ktoś bardzo ważny z Wiednia to wcale nie pracuje na oddziale tylko w poradni. Sami nie dawali wiary temu co mówili i zauważmy nie dają nadal ;).
 Dzięki pracy w poradni można było nie dyżurować na oddziale, na czym bardzo mi zależało z uwagi na opiekę i dietę Kate.
Poradnia miała  sporą renomę, przyjmowała pacjentów z całej Polski - dosłownie od Szczecina po Ustrzyki Dolne.
Relacje z pacjentami były przyjazne i malownicze. Przynosili wyrazy wdzięczności - czekoladki, własnoręcznie złowione ryby od strażnika granicznego na Bugu, po schaby na święta. Mój pacjent ksiądz, dr prawa kanonicznego, mawiał:

uczucia muszą mieć swój wyraz, uczucia bez wyrazu nie istnieją

Jak to bywa z uczuciami czasami osobie obdarowanej sprawiają kłopot. Pewna pacjentka kiedyś niespostrzeżenie zostawiła drób na parapecie  mojego gabinetu. Dopiero po kilku dniach zorientowałam się metodą organoleptyczną, że mam rzeczony wyraz wdzięczności w gabinecie;). Zanim fakt został zdiagnozowany, a jego obecność zlokalizowana było podejrzenie, że gryzoń dostał się do rury kanalizacyjnej biegnącej w przedpokoju gabinetu i tam dokonał żywota. Był taki jeden przypadek oświadczył pan z działu technicznego, inspektujący mój gabinet na okoliczność niemiłej woni roznoszącej się po całym pomieszczeniu.
Ciekawym aspektem pracy były też wizyty z tzw.repami czyli przedstawicielami Big Pharmy. Dopiero co wkroczyli na rynek, często w latach 90 tych byli to lekarze, a niekoniecznie absolwenci architektury czy rybołówstwa i można było sympatycznie porozmawiać. Rynek gadżetów był jeszcze niezbyt rozbudowany i  w trakcie jednej z rozmów zaproponowałam napisanie Książeczki Nadciśnieniowej.

  Już wtedy miałam świadomość autorską, że trzeba sprzedawać licencję na druk określonej liczby egzemplarzy.
To pierwsze z serii książeczek nadciśnieniowych. Ktoś wydrukował bez mojej zgody. Przypadkowo to odkryłam, zaległe honorarium było atrakcyjne i dzięki niemu wybraliśmy się na Sylwestra do Londynu.

Serię zamykała Profilaktyczna Książeczka Kardiologiczna.
To był rok 1995 co uświadamia mi, że był to początek mojej obecności na komercyjnym rynku autorskim.  

 Za tym biurkiem spędziłam kilka lat (bodajże od 1986 do 1999).
Największą zaletą pracy w poliklinice była możliwość w miarę spokojnego realizowania obowiązków Matki Polki.


Rozpoznałam też dokładniej jak wygląda drabina sukcesu;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pocałunek uzależnienia - odcinek piętnasty

Rozdział 15. Niespodziewana awaria doskonałej machiny   [Algieria 2013/4248] Kreatorzy medialnego wizerunku dr Odrana – Zatrosk...