sobota, 4 marca 2017

Szkolenia Polskiego Towarzystwa Badań nad Miażdżycą

Podróż lotnicza TAM: Warszawa - Tunis 

Z POWROTEM: Tunis - Warszawa (20)
Odległość Warszawa - Tunis 1915 km/ 1190 mil
Cała podróż: 3830 km/ 2380 mil

Na terenie Tunezji wycieczka autokarowa
Mieszkałam: hotel Continental Hammamet

Polskiego Towarzystwa Badań nad Miażdżycą zorganizowało w 1998 roku kurs podyplomowy Aktywne metody diagnostyki, leczenia i prewencja chorób układu krążenia.  Do Tunezji poleciałam samolotem czarterowym w dniu 6 lutego 1998 roku LO 6235.
Był to mój pierwszy wyjazd służbowy po dłuższym czasie i uznałam, że powinnam zregenerować moją garderobę. Codzienna praca w przychodni przyszpitalnej nie wymagała jakiś szczególnie eleganckich strojów, wszystko przykrywał fartuch.

Przed wyjazdem chodziłam długi czas po centrach handlowych w wyniku których to wizyt nabyłam trzy żakiety beżowy, zielony i czarny szwedzkiej firmy Almia przewidziane jako stroje na wykłady oraz granatową bluzę w kratę na okoliczności pozawykładowe. Stroje były bardzo świetnie skrojone, fantastycznej jakości – dość powiedzieć żakiet zielony mam do dziś i używam go gdy wykonuję w zawód wyuczony za młodu i idę do kliniki aby kogoś skonsultować.
Trudno mi było sobie wtedy wyobrazić jaką garderobę trzeba przygotować – u nas luty zima, tam luty ciepło. Firma Almia istniej nadal, ale niestety zmieniła styl kolekcji z biznesowego na cała jestem w falbankach.
Z międzynarodowego portu lotniczego w Tunisie do naszego hotelu była godzina drogi autokarem.
aa2
                                     Źródło: Tunis Airport
aa2
           Odebraliśmy walizki i skierowaliśmy się do autokaru
aa2
                      Wg google maps droga trwa 1 godz. 5 min.
Mieszkaliśmy w hotelu Continental  Hammamet***, który jest położony nad brzegiem morza. Zmęczona wrażeniami podróży na kontynent afrykański poszłam wcześnie spać. Następnego dnia rano obudził mnie głos muezina oraz promienie słońca wnikające przez drewniane żaluzje.
aa2
Byłam w  innej kulturze dźwięków i światła, po raz pierwszy  słyszałam takie wołanie
aa2
Nie wiedziałam jeszcze wtedy, że ten dźwięk będzie mnie budził codziennie przez kilka tygodni, za kilkanaście lat... ale nie uprzedzajmy faktów!
Poranna pobudka miała miejsce każdego dnia, bowiem o 7:00 mieliśmy gimnastykę nad brzegiem morza prowadzona przez specjalnie zaangażowanego trenera. Poszłam na zajęcie jako osoba z natury dość obowiązkowa i okazało się, że jestem w fatalnej kondycji. Zasapana i wyczerpana wróciłam do pokoju hotelowego z mocnym postanowieniem poprawienia swojej kondycji.
aa2
       Nasza gimnastyka poranna - ja w szarej bluzie i żółtych  spodenkach. Autentycznie ćwiczyłam!
aa2
Tak intensywnie ratowałam zdrowie ludzkości, że aż się sama zasapałam… Potem ze zmienną regularnością starałam się gimnastykować, co było bardzo pomocne w utrzymaniu kondycji niezbędnej do długich podróży.
aa2
                     Źródło: google maps
Codziennie, po wykładach, chodziliśmy brzegiem morza na zakupy do Hammametu.

Kupowaliśmy wodę mineralną. Było to niezbędne bowiem woda w kranach w hotelu była słona i nie nadająca się do picia również z powodów bakteriologicznych. Wymagała 5 minut gotowania. Nie wszyscy uwierzyli w to zalecenie i  mieli poważne kłopoty żołądkowe.
Problemem był kontakt z domem, w którym została córka i mąż. Był to mój pierwszy samodzielny wyjazd od czasu gdy zostałam mamą. Ze względu na dietę bezmleczna i bezglutenową jaką przez kilka lat miała nasza córka nabrałam przekonania, że tylko ja potrafię przygotować odpowiednie jedzenie dla niej. Nie miałam się za wybitną kucharkę, ale nie ufałam że postronne osoby nie zlekceważą zaleceń dietetycznych. Szesnastolatka była już wcześniej w Anglii na kursie językowym i zniosła dobrze obca kuchnię więc uznałam, że i ja mogę ruszyć w świat.
Nie było jeszcze telefonów komórkowych ani Internetu w powszechnym użyciu. Okazało się, że w hotelu jest fax i za opłatą ( może 1 dinara) można było wysyłać faxy do Polski. Do dziś niestety wysłany fax wyblakł i jest prawie nieczytelny.
Wyjazd był dość ważnym przełomem w mojej edukacji podyplomowej - dowiedziałam się, że można się uczyć medycyny poza siermiężną salą wykładową i poza szpitalem. Wcześniej tego nie wiedziałam! Myślałam, że można wiedzę medyczną zdobywać w szpitalu, w bibliotece, na posiedzeniu naukowym, no ewentualnie na kongresie towarzystwa naukowego!

aa2
                                          Po wykładach
aa2
                                       W ruinach Kartaginy
aa2
Z braku mapy ograniczyliśmy się w Tunisie do spaceru główna aleją Habiba Bourgiby oraz zakupów na miejscowym suku. Kupione tam T-shirty służą mi do dziś – ani kolor ani kształt nie zmienił się. Sprawdza się uwaga sprzedawcy, że będę nosić je do bez końca. T-shirty były dość drogie po 20 dinarów czyli 40 pln. Warto było zainwestować.
Na suku poznaliśmy umiejętności miejscowych sprzedawców, którzy ochoczo zapraszali do swoich stoisk. Jeden z nich wołał w nienagannej polszczyźnie szukasz żywy skorpion dla teściowej, chodź, mam.
aa2
                           W drodze do Portów Punickich
aa2
    Odwiedziliśmy też malownicze miasteczko Sidi Bou Said, położone nieopodal Tunisu
aa2
                                 Folder hotelu Continental
aa2
Bilet wstęp/ zezwolenie na fotografowanie w Carthage Les Thermes
aa2

Pokwitowanie wymiany pieniędzy w banku. Wymieniałam GBP, pewnie pozostałość po wyprawie do Londynu


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pocałunek uzależnienia - odcinek piętnasty

Rozdział 15. Niespodziewana awaria doskonałej machiny   [Algieria 2013/4248] Kreatorzy medialnego wizerunku dr Odrana – Zatrosk...