środa, 8 marca 2017

Tydzień Leków Polskich w Nowosybirsku 1975 rok

Z POWROTEM: Nowosybirsk - Moskwa i Moskwa - Warszawa
Odległości: Warszawa - Moskwa 1152 km / 716 mil Moskwa - Nowosybirsk 2815 km / 1749 mil. Cała podróż: 7934 km / 4930 mil
Mieszkałam: Hotel Rossija w Moskwie,
Gostinnica Centralnaja w Nowosybirsku
SONY DSC
Poza chorobami wewnętrznymi udało mi się w początkach mojej kariery lekarskiej opanować w dość dobrym stopniu język rosyjski. Wiązało się to z zajęciami, które miałam na studiach doktoranckich u bardzo sympatycznego lektora oraz prowadzonymi ćwiczeniami ze studentami z Erewania. Przyjeżdżali oni do nas na praktyki wakacyjne. Przed zajęciami z kolejną rosyjskojęzyczną grupą studencką  kupiłam podręcznik diagnostyki internistycznej i dość dobrze nauczyłam się terminologii. Oto mój podręcznik do diagnostyki chorób wewnętrznych kupiony w księgarni rosyjskiej na Nowym Świecie.
diagnostika_wnutriennych_boliezniej_
Jako osoba obyta z językiem rosyjskim zostałam wydelegowana do uczestnictwa w Tygodniu Leków Polskich w Nowosybirsku, organizowanym przez Polfę Warszawa oraz Biuro Radcy Handlowego w Moskwie. Przed wyjazdem szlifowałam mój rosyjski u lektora pana mgr Mikołaja Kwiatkowskiego ( zwanego panem Kolą) - miłe to były spotkania, co więcej pan Kola uczył mnie free of charge - jak to byśmy dziś określili. Tak podobała mu idea przygotowania mnie do wykładu!
aa2
Moje notatki z zajęć z panem Kolą.
Nauczona i pobłogosławiona przez zwierzchność ruszyłam w drogę...
Była to pełna wrażeń podróż. Odbyła się w końcu kwietnia 1975 roku.
Wyjazd miał uroczysty charakter – poza konferencją naukową w Akademgorodku składaliśmy wieńce  pod Pomnikiem Bohaterów Wojny i był o tym reportaż w miejscowej telewizji.
Naukową część delegacji stanowiło dwóch profesorów (psychiatra i dermatolog), no i ja,  podówczas młoda lekarka. Zaplątałam się w te wyższe sfery naukowe z powodu wyłączności na znajomość języka rosyjskiego. Mój szef otrzymał zaproszenie do wzięcia udziału w tej konferencji, a że język rosyjski nie był mu bliżej znany, wyznaczył mnie do wyjazdu. Jak mawiałam – miał nadzieję, że może zostanę na Syberii, ale tak się nie stało ;)).
AAAlbum1
Źródło: wikipedia
Podróżowaliśmy przez Moskwę, gdzie zatrzymaliśmy się w słynnym hotelu Rossija, zbudowanym na placu Czerwonym. Był to wówczas największy hotel na świecie, miał 6004 miejsca. Te cztery były potrzebne, aby pokonać jakiś ówczesny amerykański wielki hotel. Był jakiś element sprawdzania zawartości bagaży wnoszonego / wynoszonego (?) z hotelu - nie pamiętam szczegółów.
AAAlbum2
Trudno mi było przypomnieć sobie nazwę hotelu w Nowosybirsku, ale po paru dniach google'owania znalazłam! Gostinnica Centralnaja. Pamiętam  drzwi, miały tzw. wiatrołap i obok restaurację, do której chodziliśmy na posiłki. Podróż samolotem z Moskwy do Nowosybirska trwała 4 godziny i wtedy po raz pierwszy zetknęłam się ze strefami czasowymi. Różnica czasu była do zaakceptowania, choć na wschód znosi się jet lag gorzej.
Część naukowa miała charakter oficjalny i nieoficjalny. Podczas części oficjalnej wygłosiliśmy swoje wykłady i potem mieliśmy spotkanie z różnymi radzieckimi naukowcami, mnie przypadło w udziale spotkanie z prof. A. Deminem. Na zakończenie otrzymałam od niego książkę z autografem "Przypadki kliniczne".
Odnalazłam ją po latach podczas porządkowania mojego księgozbioru!
aa4
Ponadto w charakterze upominków od organizatorów dostałam dwa album o Syberii
aa4
                                 Album Syberia naukowa
AAAlbum3
Po zakończeniu obowiązków służbowych zaproszono nas do pięknego Teatru Opery i Baletu na przedstawienie Spartacusa. Siedzieliśmy w loży rządowej, gdzie byliśmy witani  szampanem przez dyrektora teatru. Zapamiętałam słowa dyrektora w czasie przerwy skierowane do mnie:
– Dawajtie, pajdiom pogulat' z narodom!
Spacerowaliśmy więc po przestronnym holu, pod oknami były piękne egzotyczne rośliny, a na jednej z nich czerwony kwiat. Nieroztropnie wyraziłam zachwyt tym kwiatem... Dyrektor opery w okamgnieniu kwiat zerwał i wręczył mi. Szkoda, że nie zasuszyłam go!
AAAlbum4
Wśród zwiedzanych miejsc w Nowosybirsku wielkie wrażenie zrobiło na mnie Muzeum Geologiczne, w którym  pokazano nam bogactwo ziemi rosyjskiej – były tam wszystkie minerały, jakie na terenie Rosji można znaleźć.
Zawieziono nas także nad rzekę Ob. Z tej wycieczki zapamiętałam piękną kwestię w wykonaniu kolegi dermatologa. Jak dziś widzę Andrzeja, postawnego mężczyznę, w modnym wówczas kożuchu, stojącego nad rzeką Ob i mówiącego:
– Ob, twoja mat'!
Rosjanie pokochali Andrzeja od razu i turlając się ze śmiechu, mówili:
 Andrzeju, nieważne czy będziesz miał jutro dobry wykład, i tak dzieci będą się o tobie uczyć w szkołach! ;))
SONY DSC
 Pierwsza z pamiątek z tej podróży  bursztynowy wisiorek na złotym łańcuszku. Prezent od jednej z pań profesor obecnych na konferencji. Dlaczego mi podarowała ten wisiorek, nie wiem. Byłam tak oszołomiona wygłaszanym wykładem w języku obcym oraz miejscem, w którym się znalazłam, że dopiero w Warszawie zauważyłam, że łańcuszek jest ze złota. Długo mi służył jako biżuteria. Do dziś miła pamiątka.
SONY DSC
 Druga to magnetofon kasetowy, który kupiłam podczas tej podróży  jedna z dwu pamiątek, które zachowały się do dziś. Kosztował 180 rubli. Być może 150 rubli wynosiły nasze diety, a 30 rubli nabyłam drogą kupna, pewnie wymieniając dolary. Magnetofon długo mi służył, między innymi do słuchania kaset z lekcjami języka angielskiego.
Była to jedna z dwóch służbowych podróży zagranicznych, jakie udało mi się odbyć w niełatwej rzeczywistości socjalistyczno-ordynatorskiego ucisku ;).







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za rok o tej porze w Paryżu - rozdział czwarty

Rozdział 4: Ruszam w świat! Czas płynął... Wyjazdy do Tunezji i na Kretę pokazały , że rodzina potrafi samodzielnie egzystować bez ...