sobota, 11 marca 2017

Wycieczka do Chichen Itza

 Na szczęście obrady skończyły się i nadszedł dzień wycieczki do Chichen Iza.
Wybrałam się na wycieczkę do Chichen Itza, zachęcona ofertą sprzedawcy z biura turystycznego na Av. Tulum. Dziś taka wycieczka kosztuje około 70 usd.
Chichén Itzá – prekolumbijskie miasto założone przez Majów  na półwyspie Jukatan w IV-VI w. Zachowane zabytki w jego częściach południowej i zachodniej są związane z kulturą Majów, natomiast w części północnej - z kulturą Tolteków.
Największy rozwój datowany jest na X-XI wiek.  W XIII  miasto straciło na znaczeniu, a w XV zostało opuszczone. Od 1924 roku prowadzone wykopaliska pozwoliły odkryć pozostałości wielu zabytków. Nazwa miasta pochodzi od dwóch świętych zbiorników, przy których zostało ono założone (nazwa Chichén Itzá znaczy Źródła Ludu Itzá). Zbiorniki te zwane cenote  służyły jako miejsce składania ofiar. Majowie wrzucali rytualnie łamane przedmioty.
Ostateczny układ miasta powstał po 900 r. w okresie wpływów Tolteków. Z tego okresu pochodzą największe budowle: największe na terenach Mezoameryki  boisko do gry w ullamalitzli  (o długości 150 m), El Castillo – świątynia Kukulkana (Świątynia Zamek), Świątynia Wojowników (Templo de los Guerreros), grupa Tysiąca Kolumn i Świątynia Jaguara.
W 1988  stanowisko archeologiczne w Chichén Itzá wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO, zaś 7 lipca 2007 roku  obiekt został ogłoszony jednym z siedmiu nowych cudów świata.
Źródło: wikipedia
aa2
   Podróż samochodem trwa około 2 godzin.
aa2
Autobus zbierał turystów z różnych hoteli w Cancun. Zgromadzonych wszystkich wycieczkowiczów  zawieziono do centrum turystycznego, gdzie przesiedliśmy się do innych autokarów. W wyniku tych przenosin trafiłam na pokład autobusu dość późno i przyszło mi siedzieć obok właścicielki fioletowego kapelusza. Liczyła chyba ona na towarzystwo swojego nakrycia głowy w jakże nietypowym kolorze, które rozłożyła na sąsiednim siedzeniu, ale z powodu braku innych wolnych miejsc musiała przystać na towarzystwo nieznanej turystki z Polski.
W międzyczasie powoli nawiązywała się z moją sąsiadka rozmowa i lody powoli topniały bowiem w oglądanym na trasie przejazdu punkcie tkania dywanów i zdobionych, ludowych talerzy zrobiłyśmy sobie wspólne zdjęcie. Wymieniłyśmy się też wizytówkami.
Moją towarzyszką okazała się być Amerykanka  o nietypowym imieniu Tamara  zamieszkała w Kansas City. Podczas drogi dowiedziałam się, że pracuje jako dyrektor marketingu w branży medycznej, ma syna Jeffa i wychowanicę Yordi z Kuby. Od słowa do słowa i po kilku godzinach byłyśmy przyjaciółkami w amerykańskim rozumieniu tego określenia.
Dojechaliśmy do terenu piramid w Chichen Itza, który to teren ma status Muzeum Narodowego. Można było zwiedzać piramidy z przewodnikiem mówiącym po angielsku lub po hiszpańsku. Ja wybrałam oczywiście przewodnika anglojęzycznego, a moja towarzyszka podróży przewodnika mówiącego po hiszpańsku, bowiem znała ten język  bardzo dobrze, o czym miałam okazję przekonać się trochę później.
Piramidy wywarły na mnie bardzo duże wrażenie, robiłam sporo zdjęć - szkoda, że takim marnym sprzętem i jeszcze bez należytej świadomości fotograficznej. Potem zawieziono nas do restauracji na obiad podczas którego oglądaliśmy występy taneczne młodej Meksykanki, która tańczyła tańce ludowe. Obiad spożywałam w towarzystwie grupy Amerykanów, bowiem moja sąsiadka Tamara zaprosiła mnie do stolika. W pewnym momencie jedna z Amerykanek zauważyła na napis na mojej koszulce kupionej w Tunisie i wykrztusiła:
Wyglądałam w jej oczach na nieomal bohaterkę narodową, która odbyła wycieczką na księżyc, a może jeszcze dalej!
Podczas drogi powrotnej rozmawiałam z Tamarą na różne tematy, ale czułam, że podczas takiej wielogodzinnej rozmowy potykałam się o braki w słownictwie angielskim.
Dojechaliśmy do domu pod wieczór i Tamara żegnając się ze mną sympatycznie wygłosiła słynną frazę:
Zachęciła mnie jak nikt dotąd. Duże zasługi należy też przypisać mojej córce mówiącej często
-Masz to wszystko w głowie, tylko poszukaj dobrze.
aa2
Zrobiłyśmy sobie zdjęcie jak przystało na dwie travel-mattes. Okrągłe nalepki na naszych bluzkach oznaczają, że jesteśmy uczestniczkami wycieczki i mamy prawo wstępu na pokład autobusu.
aa2
   Po drodze odwiedziliśmy sklep z pamiątkami
aa2
   Wtedy nie żywiłam jeszcze słabości do skorup, bo dziś to              wykupiłabym pewnie cały sklep!
aa2
   Po 2 godzinach dojechaliśmy do Chichen Itza
aa2
                   Widok ogólny
aa2
   Można wejść na szczyt, zejście jak zawsze jest trudniejsze
aa2
Z turystką rodem z Ukrainy, mówiącą po polsku, zamieszkałą w Stanach Zjednoczonych. Po lewej miejscowa dziewczynka w ludowej sukience
aa2
                      Detale
aa2
      Pod drzewami sprzedawcy pamiątek
aa2
               Rolling stones
aa2
         Elementy architektoniczne
aa2
             Elementy architektoniczne
aa2
   Zdaje się, że jest to boisko do gry w piłkę
aa2
             Inne ujęcie boiska
aa2
  Dzień był bardzo gorący, pewnie nie pierwszy w tym sezonie, trawa wypalona słońcem
aa2
  Zakaz wchodzenia. Wdzięczne mocowania za pomocą materiałów naturalnych ;))
aa2
                    Dalszy plan
aa2
Pod górkę, w tle widoczne małe czerwone kwiatki na drzewie
aa2
           Ruiny czegoś ważnego
aa2
                Coś ważnego
aa2
             Elementy architektoniczne
aa2
               Inne zbliżenie
aa2
                   Zbliżenie
aa2
Dopiero teraz spostrzegłam, że jest to rysunek wojownika!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pocałunek uzależnienia - odcinek piętnasty

Rozdział 15. Niespodziewana awaria doskonałej machiny   [Algieria 2013/4248] Kreatorzy medialnego wizerunku dr Odrana – Zatrosk...