piątek, 24 marca 2017

97. Zmierzch Południa

Krystyna Knypl
Biorę na przechowanie ludzkie lęki
Smugą cienia podążające za mną,
Niedające się oswoić ani pomniejszyć.
Zwalczam polimorficzny gen służebności,
Nienaturalnie wybujały i patologiczny,
Wyhodowany na zbyt częste okazje.
Zdrowy egoizm skrywam chorobliwie,
Chowam go przed światem ze wstydem,
Niczym łokcie z przetartym ubraniem.
Odczepiam cień na krótką chwilę,
Jedynie w samo południe.
Niczym samotny rewolwerowiec
Idę pustą drogą, wypatrując,
Kto skrywa się za zamkniętymi oknami.
Nie możesz chybić! – wołają zza zasłon.
Banalne rady z wyprzedaży idei,
Która potrwa nie dalej niż do jutra.
zmierzchpoludni660

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Złoty Dyplom Lekarza - rozdział 28: tytuł specjalisty European Society of Hypertension

Rozdział 28: Tytuł specjalisty European Society of Hypertension Podczas pobytu w Mediolanie dowiedziałam się o zamiarze nadawania lekar...