niedziela, 30 kwietnia 2017

Modne diagnozy - odcinek czwarty

Grudniowe dni były coraz krótsze. Już od wczesnego popołudnia na podwórku rozbłyskały światła choinki. 

Podwórko wyglądało wieczorem niczym odlotowa kraina. Ta sama choinka za dnia była jednym z wielu drzewek jakich każde miasto było pełne o tej porze roku.


Tymczasem na www.docdiscussions.com dyskusja pod urodzinowym postem Matyldy rozwijała się burzliwie i nieoczekiwanie skręciła na temat nieco inny niż pierwotnie planowała to jego założycielka. 

Czy kobieta w pewnym wieku ma jeszcze potrzeby seksualne? - zapytał pewien członek na forum płci innej niż żeńska. No bo faceci to wiadomo...ale żeby babcie, staruszki, starsze panie, babuleńki - jak byśmy je nie nazwali - interesowały się seksem to mu się nie mieści w głowie.

Matylda po chwili zastanowienia oznajmiła na forum, że według jej medycznej wiedzy seks jest taką samą funkcją życiową jak oddychanie, krążenie, trawienie i każdy człowiek na ten sam komplet owych funkcji na wyposażeniu.

Dyskusja o seksie seniorek trwała i przybierała coraz ciekawsze treści. Matylda  z swoim klasycznym wykształceniem medycznym i poglądami będącymi pochodną miejsca urodzenia, wschodnich rubieży kraju czuła, że wskoczyła w nienoszone do tej pory buty o wyglądzie czerwonych szpileczek, podobno seksownych dla niektórych pań i panów.


Jako rzetelna profesjonalistka aby sprostać wymogom dyskusji pobierała w przyspieszonym trybie nauki o seksuologii kobiet w wieku dojrzałym przerzucając naukowy  internet. Zaskoczona odkrywała, że wiele prac było stronniczych, a badacze uprzedzeni do przedmiotu badań i grupy badanej.

Badania projektowali młodzi mężczyźni, którzy nie rozumieli problematyki w należytym stopniu lub starsi panowie, którzy nie mogąc zbyt wiele działać w rzeczonym temacie  projektowali badania pod kątem “ja nie mogę to i mojej starej się pewnie nie chce..”

Matylda zgłębiała temat z dokładnością do wielu miejsc po przecinku… w jednej z prac odnalazła wyznania pań z dodatnią serologią, które bezpruderyjnie oznajmiały w pogłębionych wywiadach, że z wiekiem seks lubią coraz bardziej

- Ciekawe komu przekazują ten serologiczny znak miłości – pomyślała Matylda.

Odpowiedzi póki co nie znała, ale mając duszę badacza postanowiła rozpracowywać temat dalej. Kilka odbytych rozmów upewniły ją w dużym zainteresowaniu nie tylko grupy badanej, ale także osób z innych przedziałów wiekowych . Cóż robi rasowy badacz w takiej chwili?

Wyrusza na egzotyczny, do tej pory nieznany ląd i bada intrygujące plemię i jego seksualne obyczaje. Matylda czuła się niczym słynny prekursor tematyki dzikich plemion. Czy oznaczało to, że powinna  zapakować liczne skrzynie z puszkami  plastrów bekonu, świeżych śledzi, mięsa krabów, gulaszu irlandzkiego, rosołu z kurczaka, potrawki z zająca, ikry z dorsza, sera szwajcarskiego, sardynek, ostryg, kakao, francuskiej musztardy??? Nie powinna zapomnieć o paru tysiącach różnych pigułek, nie wspominając o dywanie, ściennym zegarze, łóżku, kocach, pościeli, brezentowej wannie i umywalce, stolikach, krzesłach, lampie, namiocie i parasolu od słońca.






Aparat fotograficzny, kompatybilny nazwą do przedmiotu badań, był oczywistym wyposażeniem, ale już nie była pewna czy nabijane ćwiekami kolonialne buty z cholewami też powinny być w zestawie niezbędnego wyposażenia, czy może jednak czerwone szpileczki! ;).



Odpowiednia liczba notesów z kremowego papieru była oczywistym uzupełnieniem wyposażenia badacza na dzikim lądzie.



Oczywistym było, że badacz musiał mieć w czym zapisywać swoje spostrzeżenia. Nie w każdych warunkach badawczych miał przecież dostęp do komputera i internetu.

Choć działo się to przez blisko pół wiekiem Matylda pamiętała wizytę ciotki Anastazji jakby odbyła się ona nie dalej niż wczoraj. Koleje losu, które ciotka opowiadała  matce Matyldy były  tak długie, że narracja trwała jeszcze na podwórku i w drodze na przystanek.

- Czy to był ten Ksawery, który miał tak dużo placów na Pradze? - zapytała matka Matyldy.

-Tak, tak, to ten - odpowiedziała Anastazja.

-O jakich placach one rozmawiają? - pomyślała Matylda. -Przecież jesteśmy z nauczycielskiej rodziny, a tu jakiś obszarnik wyskoczył zza węgła i straszy!

-I kamienicę miał na Pradze - dodała ciotka na koniec.

-No tego już za wiele - pomyślała Matylda. Następnego dnia miała colloqium z histologii i musiała zachować jasność umysłu niezmąconą żadnymi opowieściami z przeszłości.


Wyobrażenie, że jest dziedziczką kamienicy przemknęło jeszcze kilka razy przez wyobraźnię Matyldy, ale zawsze lądowało w zakamarkach operacyjnej pamięci.
Tramwaj numer czternaście był interesującym miejscem obserwacji socjologicznych nad różnicą obyczajową The Baby Boomers Generation posługujących się telefonami tradycyjnym, z czasem zwykłymi komórkami, a The Smartphon Union Generation nie uznających innych urządzeń niż te, które nie pochłaniały więcej energii niż ta która była potrzebna do wykonania one touch
Przedstawiciele The Baby Boomers Generation porastali mchem, a The Smartphon Union Generation nie zwracała uwagi na takie detale jak to co na nich rośnie. Mógł przejechać po nich czołg z czterema pancernymi i psem, a zjednoczeni z urządzeniem i tak tego by nie zauważyli.

Najbardziej potrzebną częścią ciała do funkcjonowania nie był mózg z ośrodkiem krążenia i oddychania lecz dwa kciuki. Obolałe od ciągłego smyrgania po coraz większych ekranach rozrastały się. Powstawały nowe zespoły chorobowe jak przerost kciuków obustronny czy zespół wzroku nieoderwanego od smartfonu. W  Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób ICD przydzielono wspomnianym zespołom specjalne numery. Przerost kciuków obustronny otrzymał numer S.65.5

Natomiast zespół wzroku nieoderwanego od smartfonu miał numer H44.10
Wystąpienie obu zespołów chorobowych zakwalifikowano jako inwalidztwo pierwszej grupy i automatycznie zwalniało posiadacza takiego orzeczenia z męczącego obowiązku chodzenia do pracy.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pocałunek uzależnienia - odcinek piętnasty

Rozdział 15. Niespodziewana awaria doskonałej machiny   [Algieria 2013/4248] Kreatorzy medialnego wizerunku dr Odrana – Zatrosk...