środa, 15 marca 2017

Spacerkiem przez Stany Zjednoczone

Podróż lotnicza: TAM: Warszawa - Zurich
 Zurich - Nowy York (73) Nowy York - Dallas
Dallas - Kansas City (75) Kansas City - Dallas
Dallas - Zurich (77) Zurich - Warszawa
Cała podróż: 20 632 km /12814 mil
Mieszkałam: New York JFK Plaza Hotel
Dallas: Westin Park Central Hotel 12720 Merit Drive Highway 635
Kansas City: gościłam u Tamary, poznanej w Cancun
Niezmienne zachwyca mnie informacja na www.mapsgoogle.com pojawiająca się zwłaszcza w odniesieniu do adresów amerykańskich, że na niektórych odcinkach może nie być drogi dla pieszych. Znalazłam ciekawy adres internetowy http://www.walkscore.com
dzięki któremu można można obliczyć dla większości miast amerykańskich tzw. walk score.
Twórcy strony dają następującą skalę:
90 - 100 raj dla pieszych
70 - 89 bardzo dobre warunki dla pieszych
50 - 69 piesi się nie zgubią
25 - 49 piesi powinni mieć samochód
0 - 24 bez samochodu ani rusz!
Wystarczy podać adres i otrzymuje się bliższe dane, jakie szanse mamy na spacery zamieszkując pod podanym adresem. Na przykład podczas pobytu w Dallas mieszkałam w Westin Park Central Hotel  12720 Merit Drive Highway 635 and Coit Road, Dallas, Texas 75251.
Trudno Europejczykowi coś pojąć z tego adresu - co on oznacza? Czy można wyjść wieczorem na kawę? Albo pojechać na wieczorne sympozjum  satelitarne? Nawet miałam w planie jedno czy drugie sympozjum zaczynające się o 19:00 i zapisałam się on line.
Teraz wrzucam adres hotelu na podanym wyżej portalu i wyskakuje mi walk score zero – nie pospaceruję! Dla odmiany mój hotel w Atlancie położony przy 1377 Virginia Avenue East Point, GA 30344 -5225 ma wskaźnik 48 i dało się wychodząc poza jego obręb znaleźć pojedynce obiekty handlowe, jak na przykład restaurację Arby's – mam ją na swoich fotkach.
W 2005 roku albo musiały być jakieś nietypowe plamy na słońcu albo miałam ostry atak zakochania się w Stanach Zjednoczonych bo  w listopadzie wyruszyłam na kolejna wyprawę. Podszkolona językowo, trochę mająca rozpoznanie w akredytowaniu się dziennikarskim na kongres  zaczęłam podchodzić górę z napisem Americam Heart Associtiation (AHA).
Korespondowałam chyba z wszystkimi z kim się dało i była to dobra strategia w wyniku której otrzymałam akredytację. Pochwaliłam się mojej znajomej Tamarze o wyjeździe do Dallas, z którą utrzymywałam korespondencję mailowa w ramach ćwiczenia się w języku angielskim. Nie bacząc na domniemane  cierpienia Tamary będące następstwem obcowania z moją angielszczyzną pisywałam do niej o wszystkim i o niczym, otrzymując co jakiś czas dłuższą odpowiedź zbiorczą.
Na moją wiadomość, że będę w Dallas Tamara zareagowała typowo p o amerykańsku i napisała – skoro będzie tak blisko ( przez co należy rozumieć około godziny drogi samolotem), to wpadnij do Kansas City, zapraszam pod swój dach.
Pamiętając swoje przygody z przesiadką na ziemi amerykańskiej gdy leciałam do Cancun postanowiłam zabrać  tylko bagaż kabinowy, żeby nie kłopotać się z jego odbieraniem po wylądowaniu w Stanach  Zjednoczonych oraz ponownym nadawaniem.
Faktycznie gdy dotarłam na miejsce zakwaterowania w Dallas i wyjrzałam przez okno mojego pokoju, zobaczyłam za nim rozległy, rzadko zabudowany  krajobraz Texasu, frustrujący osobę żądną zwiedzania. Jedyne ukojenie mógł dostarczyć widok kościoła po drugiej stronie drogi.
aa2
  Tak to wyglądało!
No, ale zanim dotarłam do Dallas trochę się natrudziłam. Zdecydowałam się na bagaż podręczny w tej długiej podróży z uwagi na dwie przesiadki.
aa2
   Bagaż podręczny
aa2
  Moja torba
Pierwsze przesiadka w Zurichu, trochę nerwowa atmosfera, ale w sumie doleciałam do Nowego Yorku. Tam niespełna 24 godziny przerwy w podróży, brakowało bodaj 6 minut, co liczy się jako kontynuacja.
Na kongres AHA, który jest zawsze dużym wydarzeniem edukacyjnym i naukowym wybierała się także grupa kolegów, wysokich rangą kardiologów. Podzieliłam się z nimi moimi refleksjami na temat przesiadek mówiąc, że 2 godziny to tyle żeby przecwałować  dystans gate-to-gate z wywieszonym jęzorem. Jeden z nich, pozujący na wszechwiedzącego bywalca, oświadczył nonszalancko:
-Co ty opowiadasz, mamy 2 godziny, to jeszcze będziemy mieli dość czasu aby pójść na piwo na lotnisku przesiadkowym!
W jednym się nie pomylił, a mianowicie prognozie się nie pomylił co do czasu na piwo – oczywiście nie zdążyli na samolot ze swojego biletu i zanim znaleziono dla nich miejsce w następnym samolocie lecącym do Dallas to upłynęło 24 godziny oczekiwania na lotnisku. Linie lotnicze mają wtedy olbrzymi ruch.
Kongresu AHA gromadzą do 30 tysięcy uczestników, którzy zgodnie w tych samych dniach podążają do Dallas albo innego miasta amerykańskiego zwykle położonego na wschodnim wybrzeżu lub w jego pobliżu, które ma odpowiednio dużą infrastrukturę kongresową.  Te miasta Chicago, Orlando, Dallas, Atlanta, New Orleans.
Nie są to oczywiście tylko wyłącznie lekarze. Taki zjazd to złożona infrastruktura oraz plątanina najróżniejszych interesów. W pamiątkowych szpargałach z Dallas mam wykaz wg profesji uczestników kongresu.
American Heart Association congress
TOTAL ATTENDANCE 26 469; physicians 10 877, reaserch sciencist 2 864, physician assistant 46, pharmacist 405, certified professional in healthcare quality 159, respiratory therapist 2, physical therapist 2, occupational therapist 16, registried dietitian 12, healthcare professionals 1024, non-healthcare professionals 1175, administrator 218, nurse 606,paramedic 22, technician 228, total professionals 17 662. I druga grupa określona jako other attendees: exhibitors 6 636,guest of exhibitors 107, family member 293, AHA suppliers 251 AHA staff 415, news media 505, staff guests 100, student guests of AHA 500, total other 8807.
Z tej bardzo zróżnicowanej grupy wyodrębniam 505 dziennikarzy – trafiłam więc do stosunkowo wąskiej grupy dziennikarzy obsługujących tego rodzaju kongresy.  Przyglądałam się jak pracują moi amerykańcy koledzy w press room, na konferencjach prasowych i wszystko bardzo mi się podobało! Przede wszystkim wysoki profesjonalny poziom  – zaczynają się one o 8:30 i trwają do 10:00. W tym czasie podane są w pigułce wszystkie najważniejsze nowości z danego dnia przez najlepszych wykładowców, zgromadzonych w jednym miejscu. Ścieżka prasowa okazała się być lepsza niż lekarska –wykłady były rozrzucone w różnych salach na wielkiej powierzchni. Do tego dochodziły bardzo dobre materiały prasowe, no i w niektórych miastach fajny catering w press roomie.
aa2
Dziennikarze otrzymali takie ładne teczki z press kit. Dziś biura prasowe przysyłają w formie elektronicznej, jeszcze przed kongresem, tzw. embargowane wiadomości, które można publikować w określonych terminach, po rozpoczęciu kongresu.
aa2
Była to moja druga akredytacja dziennikarska na kongresie amerykańskim.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Za rok o tej porze w Paryżu - rozdział siódmy

Rozdział 7.  Spotkania i Jubileusze Rok 2017 rozpoczął się pod znakiem jubileuszy, spotkań i nowych aktywności mediowych, którymi by...